Istotnym
problemem jest wczesne rozpoznanie choroby.
Medycyna
akademicka również widzi ten problem, ale ma do dyspozycji badanie w
diagnostyce obrazowej USG, RTG, RM, TK oraz badanie krwi na tzw. markery
nowotworowe. Badania RTG i USG są w stanie wykryć zmiany już mocno
zaawansowane. Badanie w rezonansie lub tomograficzne jest bardziej dokładne,
ale kosztowne i z tej przyczyny wymagające skierowania. Badanie krwi na markery
może wskazać chorobę nowotworową w 50%. Znaczy to mniej więcej tyle, że jeżeli
markery wychodzą prawidłowo to nie znaczy, że komórek nowotworowych w
organizmie pacjenta nie ma. Jeżeli wychodzą nieprawidłowo znaczy to, że
nowotwór na pewno jest.
Inną
przyczyną późnego wykrywania nowotworów jest podejście do zagadnienia lekarzy
pierwszego kontaktu.
Dynamiczny
rozwój tej choroby to okres ostatniego 20-lecia. Doświadczeni lekarze
interniści nie rozpoznają tej choroby po objawach z tej przyczyny, że nowotwór
powoduje objawy podobne do wielu sklasyfikowanych chorób.
I
raczej są skłonni podejrzewać inne znane choroby niż chorobę nowotworową.
Błąd
w rozpoznaniu choroby skutkuje błędnym leczeniem, które obniża zdolność obronną
organizmu pacjenta i w efekcie prowadzi do szybszego rozwoju choroby
nowotworowej. Są oczywiście procedury medyczne, w tym konsultacje
specjalistyczne.
Pacjent
skierowany na konsultacje z błędnym rozpoznaniem kierującego jest zazwyczaj źle
skierowany, koszty poniesione, wynik?
Nie
chcę tutaj rozwijać znaku zapytania, jedynie powiem, że sugestia błędnego rozpoznania
może mieć wpływ na konsultanta.
Tyle
wstępu.
Człowiek
musi sobie zdawać sprawę z tego, że lekarz nie jest odpowiedzialny za stan jego
zdrowia. Obarczanie lekarzy moralną odpowiedzialnością jest błędem logicznego
myślenia. Już z nazwy usługi medycznej wynika, że człowiek udaje się do lekarza
po poradę, z której może skorzystać lub nie. Oczywiście dobrze jest korzystać z
porad im więcej tym lepiej, daje to wachlarz większych możliwości do podjęcia
trafnych decyzji.
Panuje
błędne przekonanie, że rak jest wyrokiem śmierci. Większość ludzi nie chce
usłyszeć tego wyroku i chętnie przyjmuje błędne diagnozy. Ba, nawet większość
lekarzy ze starej szkoły mając podejrzenie raka nie informuje o tym, co u
pacjenta powoduje lekceważenie przypadłości.
Metoda
strusia, chowania głowy w piasek jest, co najmniej nieracjonalna.
Dzisiaj
90% chorób ma podłoże nowotworowe. Bezpieczniej, zatem byłoby prosić lekarza o
wykonanie badań w pierwszej kolejności wykluczających chorobę nowotworową.
Jeżeli medycyna akademicka wykluczy chorobę nowotworową, to jeszcze dla
pewności można wykonać badanie radiestezyjne, które może dać informacje o
przyczynie-podłożu dolegliwości.
Z
badaniem radiestezyjnym można udać się do lekarza z prośbą o wykonanie badań
kierunkowych sugerowanych przez radiestetę.
Jeżeli
badania medyczne dałyby wynik negatywny, pozostaje pacjentowi nie robić nic,
próbować terapii wykoncypowanych na zasadzie eksperymentu lekarza, albo przyjąć
terapię proponowaną przez radiestetę.
Rak
nie musi być wyrokiem śmierci.
Przyczyną powstawania ognisk nowotworowych w organizmie człowieka jest obniżone tło elektromagnetyczne poniżej 6000 JB.
Człowiek
o przeciętnej odporności przebywający w obniżonym tle elektromagnetycznym,
zaznaczy zaburzenia hormonalne, może to być połączone z rozstrojem nerwowym,
nerwobólami, ogólnym złym samopoczuciem.
Następstwem
zaburzeń hormonalnych mogą być stany zapalne organów dokrewnych i innych
organów wewnętrznych.
Komórki
w stanie zapalnym mają największą skłonność do mutowania w obniżonym polu
elektromagnetycznym w kierunku komórek nowotworowych, które naturalnie skupiają
się w ogniska nowotworowe.
W
tej wczesnej fazie tworzenia ognisk, nowotwór jest nie do wykrycia metodami
konwencjonalnymi. Skupiska komórek nowotworowych można wykryć metodą radiestezyjną
badając widmo. Gdyby te badania można było potwierdzić, skuteczne okazałyby się
terapie konwencjonalne stosowane w późniejszych fazach, ale już z różnym
skutkiem. Metody niekonwencjonalne dają dobre wyniki nawet do całkowitego
cofnięcia mutacji. Konieczne są jednak okresowe badania po zakończeniu terapii.
Zbagatelizowanie
wczesnych objawów złego samopoczucia może doprowadzić do rozwoju nowotworu w
organizmie człowieka do stanu nazywanego chorobą nowotworową. W takim przypadku
skuteczne są zarówno terapie konwencjonalne jak i niekonwencjonalne mogące
zatrzymać nowotwór. W odpowiednich warunkach taki zatrzymany nowotwór można
kontrolować to znaczy utrzymać zmiany w stanie nieaktywnym, nie powodujące
stanów zapalnych, przerzutów, zaburzeń pracy organizmu.
Wymagana
jest zwiększona dyscyplina życia.
Poważnym
zaniedbaniem jest doprowadzenie choroby do stanu nazywanego rozległym
nowotworem. W takim przypadku medycyna akademicka stosuje leczenie paliatywne
(przeciwbólowe), zmniejszając udrękę pacjenta. Medycyna alternatywna jest
bardziej konsekwentna w ratowaniu życia. Terapie alternatywne również działają
przeciwbólowo, ale nie na zasadzie znieczulania tylko likwidowania stanów
zapalnych i konsekwentnie zwalczania komórek nowotworowych, przy jednoczesnym
stymulowaniu i wzmacnianiu organizmu pacjenta. Często u pacjentów skazanych na
leczenie paliatywne udaje się zatrzymać nowotwór i znacznie przedłużyć im życie
metodami alternatywnymi.
Raka
warto kontrolować. Z rakiem można żyć.
Marek
W Stawicki
Pruszków
dnia 29.07.2006.