Szanowny Panie Robercie!
Spróbuję odpowiedzieć na Pana pytanie, chociaż tak do końca nie znam wszystkich mechanizmów i będę tylko interpretował zaobserwowane prze ze mnie zjawiska.
Jest bardzo prawdopodobnym że, przystosowanie się człowieka do zmieniających się warunków mogłoby nastąpić gdyby te warunki zmieniały się na przestrzeni tysiącleci i wieków. Natomiast gwałtowne zmiany środowiska nastąpiły w 20 wieku , a ściślej w II połowie 20 wieku, wraz z rozwojem przemysłu opartym na energii elektrycznej.
Ponadto przemysł zaczął emitować do atmosfery gazy niszczące warstwę ozonową chroniącą ziemię przed przenikaniem promieniowania elektromagnetycznego.
I tak gwałtownie wzrosło tło elektromagnetyczne na ziemi.
Przemysł produkujący urządzenia powszechnego użytku nie zabezpiecza ich przed emisją pola elektromagnetycznego. I tak na przykład zwykłe żelazko do prasowania wywołuje u człowieka z chorobą nowotworową stany zapalne w nowych miejscach organizmu co świadczy o nowych kierunkach przerzutu nowotworu.
Pyta Pan czy wobec tego nie należałoby raczej w terapii doprowadzić do zaakceptowania przez organizm tego rodzaju promieniowania / prom. Kol. Szarego/?
Czy uważam coś takiego za możliwe i bezpieczne?
Miałem sposobność obserwować człowieka chorego na nowotwór jelita grubego w trakcie prowadzenia takiej właśnie terapii, którą nazwałem mutowaniem.
Terapeuta twierdził że podaje choremu energię elektromagnetyczną , ja natomiast zaobserwowałem podawanie energii koloru szarego. Energia koloru szarego była podawana do organów chorego nie zaatakowanych jeszcze przez nowotwór.
Chory reagował blokadami meridianów i obniżającą się witalnością w czasie kolejnych zabiegów.
Terapeuta zabiegi zakończył na poziomie witalności 50% przy całkowitym zablokowaniu organizmu chorego.
W takiej sytuacji założenia przez organizm blokad nie mogłem stwierdzić czy nowotwór przerzucił się do naświetlanych szarością organów, czy też nie gdyż nie chciałem w żaden sposób ingerować w prowadzoną terapię.
Po trzech miesiącach w/w eksperymentów chory trafił do szpitala na przetoczenie krwi.
W tym czasie witalność chorego wynosiła 20%. Każde podanie krwi wywoływało u chorego szok termiczny. Oddano krew chorego do badań na posiew. Nie stwierdzono żadnych bakterii i jest to zrozumiałe ponieważ w środowisku szarości żadne bakterie nie mogłyby przetrwać.
Natomiast nie wykonano badań składu chemicznego krwi.
W tym samym czasie w programie National Geographic mówiono o przypadku Glorii, która trafiła do szpitala i na izbie chorych i później na sali zatruła kilkanaście osób personelu szpitalnego. W późniejszych badaniach wyodrębniono z krwi Glorii nieznany związek chemiczny, który nie miał prawa występować w organizmie człowieka.
Nie udało się otrzymać w laboratoriach USA i WB tego związku stosując środowisko zbliżone do ludzkiego.
Być może nikt nie pomyślał żeby katalizować ten proces szarością.
Zjawisko to do dzisiaj jest tajemnicą.
Czy należy kojarzyć ze sobą te dwa przypadki? Niekoniecznie.
Ale może być tak że, wprowadzona do organizmu człowieka energia koloru szarego może katalizować przemiany biochemiczne w nieznanych dotychczas kierunkach.
Nasuwa się inne pytanie, co z pamięcią konstytucjonalną człowieka, sterującą wszystkimi procesami biochemicznymi oraz układami w szczególności Hormonalnym i Odpornościowym?
Blokady po podaniu energii koloru szarego zakładał system odpornościowy, traktując tą energię jako truciznę, tak jak reagują organizmy na niektóre cytostatyki.
W jaki sposób przeprogramować mózg człowieka żeby prawidłowo sterował organizmem w zmieniony
ch warunkach?Jak dobrać właściwą dietę dla człowieka mutanta?
Na te i inne nasuwające się pytania na pewno można by znaleźć odpowiedź, ale będzie to wymagało eksperymentów na ludziach.
Nie sądzę żeby te eksperymenty dla ludzi poddanych ich działaniu były
bezpieczne.Uważam że, właściwym kierunkiem jest rozwój zabezpieczeń i tutaj rola radiestetów.
Rządy państw powinny objąć szczególną opieką radiestetów i stworzyć im warunki do pracy dla dobra ludzkości.
Pruszków dn. 2002-08-27
Marek W Stawicki.